niedziela, 29 sierpnia 2010

Jesiennie

Przy teatralnych zdziwieniach pozostając, wspomnę o jeszcze jednym żarcie.

Michała intrygują wszelkie przedmioty na kiju: grabie, szczotki, laski, parasole itp. W domu na Mazurach o  piątej rano widok dziecka przechadzającego się ze szczotką do zamiatania dwukrotnie przekraczającą jego rozmiary nie był niczym niezwykłym. Zapewne chłopak wychodził z założenia, że wakacje wakacjami, ale pozamiatane musi być.
W przedpokoju stały dziadkowe kije do nordic walking. Michał przechodził obok nich kilka razy dziennie, a kije ani drgnęły, tylko bezczelnie kusiły. Za każdym razem kiedy je mijał, robił szelmowską minę i widać było, że obmyśla jakiś spektakularny żart na koniec sezonu.
W końcu, dzień przed wyjazdem, zakradł się na paluszkach do babci od tyłu i pacnął kijaszkiem przez grzbiet. Kiedy zdezorientowana babcia się odwróciła, Michaś udając zdziwienie zrobił niewinną minę i zapytał cieniutkim głosikiem: "kto to?".

A zdjęcia już zdecydowanie jesienne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...