poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Latawiec

Olga i Adam przywieźli prezenty. Było dużo uciechy, bo i prezentów było dużo - od szparagów począwszy, na zestawie łuczniczym na podczerwień i latawcu skończywszy.
Adaś jak dziecko zapalił się do puszczania latawca. Bladym świtem wybiegł z nim na drogę, biegał do utraty tchu w tę i z powrotem, to zbierał sznurek, to popuszczał, ale latawiec jakoś nie chciał się wzbić. Na ratunek przyszła mu Olga, która zalotnie i od niechcenia rzuciła na chybił trafił: "może spróbuj poluzować tę linkę?". I zadziałało! Latawiec wzniósł się tak wspaniale, że Adam pojechał do Węgorzewa po kolejne trzy latawce.
Wszystkie cztery przywiązaliśmy do pomostu i łopotały dumnie przez cały dzień. A kiedy po południu ustał wiatr, latawce jak na komendę spadły w krzaki i się poplątały.


Niezbyt gustowny kapelusz przywieziony w zeszłym roku z Zakynthos okazał się bardzo fotogeniczny. Kapelusz, laska pasterska oraz białe giezłeczko zostały kupione na znak protestu przeciw pracy biurowej i sztywnego dress codu, a zarazem na znak aprobaty wiejskiego życia i pracy greckiego pasterza.

W odbiciu okularów widać drogę, na której Olga i Adam puszczają latawca.







3 komentarze:

  1. Zdjęcia z ptakami są obłędne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna zabawa dla dużych dzieci:-) To dziś prawdziwa sztuka tak wypoczywać.

    Ptaki na zdjęciu rzeczywiście świetne, a chmury niejako je "atakujące" robią wrażenie. I ważka baardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję!

    Ptaki najpierw zobaczyłam z samochodu. Na miejsce dotarłam z aparatem pół godziny później i one jeszcze tam siedziały. A jak tylko zrobiłam im zdjęcie to się wzbiły i odleciały :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...