wtorek, 13 lipca 2010

Ludzka grzechotka

W Pokrzydowie, jak co roku, było mnóstwo warzyw i owoców z przydomowego ogródka. Jednak Michaś postanowił jeść wyłącznie czereśnie. Z namaszczeniem odrywał od nich szypułki, pakował do buzi po dwie, po trzy, a następnie wypluwał pestkę. Gdzieś tak co drugą. Jestem pewna, że gdyby po takiej uczcie Michałkiem potrząsnąć, to by grzechotał.

Wyjątek pomiędzy jednym kilogramem czereśni, a drugim zrobił wyłącznie dla loda, którego zabrał babci. Zamiast lizać, wysysał go, jak butelkę z mlekiem.

Na efekty takiej diety nie trzeba było długo czekać. I szlaban na czereśnie do końca wyjazdu.







1 komentarz:

  1. Jak dużo groszku!
    Jakie piękne kwiatki!
    Czereśnie!
    :)

    Pozdrawiam, Agn

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...