środa, 14 lipca 2010

Droga nad jezioro

Wygląda tak. Najpierw idzie się między polami, a potem lasem. Od dwudziestu pięciu lat nad to samo jezioro. Nie na wakacje, bo wakacje lubię spędzać w nowych miejscach, ale jako alternatywa dla Warszawy.
Gdy szliśmy nad jezioro, słońce jeszcze stało wysoko. Kiedy wracaliśmy, już zachodziło i atakowały nas komary, które w tym roku - pewnie w związku z powodzią - są zmorą spędzania czasu nad wodą. Atakują też w domu, pokoje wyglądają jak w niesprzątanym hotelu robotniczym - zabite komary posępnie zwisają ze ścian i z sufitu. Codziennie przed zaśnięciem ganiałam je z gazetą i musiałam mieć przy tym komiczną minę, bo kiedy w skupieniu nasłuchiwałam brzęczenia komarzych skrzydełek, Michał na mój widok wybuchał gromkim śmiechem. Był pewien, że zapraszam go do zabawy w robienie śmiesznych min.






2 komentarze:

  1. Przepiękne są Twoje zdjęcia! Jakie światło! I jakie kadry!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię patrzeć na bławatki, szczególnie te w zbożu. Śliczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...