niedziela, 1 sierpnia 2010

Bily Konicek. Dwie fontanny. Kkkkk.

Przed spacerem pokrzepialiśmy się kawą i jagodowym musikiem w Bilym Konicku, kawiarni w budynku Muzeum Etnograficznego, gdzie kubki i bar zdobią ludowe wycinanki, papierowe lampy o nieregularnych kształtach dają przytulne światło i można miło obłożyć się albumami i książkami. Prowansalskie wnętrza i domy w Normandii wyszły z nami.

Do muzeum przyjechaliśmy autokiem, z którego wysiedli tatak, mamak i Adak.  Bo teraz przechodzimy fazę umiłowania litery k. Wymawianej samodzielnie jako "k" i w dłuższych sekwencjach "kkkkkkkk". A także na końcu wyrazów zakończonych na samogłoski. Marysia już dawno została przez Michała nazwaną Adą, więc teraz, zgodnie z nową formułą, jest Adak.
No i przez cały dzień musiałam odpowiadać na pytanie "a co tok?"








Znad stolika wystawały takie małe nogi.





Bieg dookoła fontanny to sama radość. W ogóle w każdej wodzie dobrze jest się wymoczyć, kiedy np. coś się rozleje przy śniadaniu, należy to rozsmarować po całym stole.


1 komentarz:

  1. Jakie fajne miejsce w Muzeum. Notuję sobie:)
    I zdjęcia cudne! I fontanna znajoma bardzo!:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...