wtorek, 8 czerwca 2010

Na wsi

Ostatnie dni długiego, bo aż 3-tygodniowego urlopu H. Wykorzystane w pełni, bo było i ognisko z pieczeniem kiełbasek i pływanie łódką po jeziorze. Z tym pływaniem sprawa wyglądała tak, że H. chciał zrobić nam przyjemność, a skończyło się na moim marudzeniu, że wolałabym poleżeć w ogrodzie i poczytać i na marudzeniu Michasia, że chciałby nieustannie moczyć ręce i nogi w wodzie, a jeśli nie wolno to on wysiada. Tu i teraz.






W drodze chłopcy zachowywali się przyzwoicie, nie protestowali nawet podczas stania w korku. Zamiast tego Michaś przez pół drogi bawił się w parskanie śliną i momentami żałowałam, że samochód posiada wycieraczki tylko od zewnętrznej strony.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...