wtorek, 29 czerwca 2010

Krok rannego żołnierza. Dobre maniery.

W sobotę udało nam się udzielić towarzysko, zabraliśmy ze sobą Jasia, który jak zwykle całą imprezę przespał, a Michaś został z dziadkami.
Michał znany jest z zamiłowania do śmiesznych kroków, a że jest towarzyski, lubi do chodzenia w zabawny sposób zmuszać też innych. Tym razem jak zwykle przez cały wieczór zachęcał dziadków do wspólnej zabawy, a konkretnie do maszerowania z jedną nogą zupełnie sztywną. W zasadzie do powłóczenia nią niczym ranny żołnierz po bitwie. Dziadkowie mieli z tego wspólnego kuśtykania dużo uciechy, ale Michał podchodził do zabawy z całkowitą powagą i bez cienia uśmiechu.
Dopiero po wyjściu dziadków okazało się, że dziecku rozpięła się pielucha z jednej strony, opadła na nogę i uniemożliwiła poruszanie nią.

Na niedzielnym spacerze po Powiślu Michał wykorzystywał nową praktyczną umiejętność - wszystkim mijanym ludziom machał i mówił "pa, pa". Co czasem wzbudzało aplauz, a czasem konsternację.
Osobom, które wychodzą od nas z domu też mówi "pa, pa", szkoda że dopiero kiedy wyjdą i zamkną za sobą drzwi.
"Pa, pa" wypada zdaniem Michasia powiedzieć samochodowi, gdy się z niego wysiądzie ("pa, pa, auto"). Grubym nietaktem byłoby także nie pożegnać się z posiłkiem, kiedy nie chce się go już jeść ("pa, pa, am).







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...