sobota, 10 kwietnia 2010

Podkowa Leśna

W drodze do Podkowy Leśnej mijaliśmy mnóstwo znajomych, którzy pozdrawiali nas miło migając światłami. Dopiero na miejscu zorientowałam się, że jechałam beż włączonych świateł.
W planach mieliśmy spacer do Pałacu Iwaszkiewiczów, ale szczerze powiedziawszy, nie bardzo wiedzieliśmy, w którą stronę się kierować. Hubert podpuścił mnie, żebym zapytała w pobliskim sklepie, gdzie jest park. Zapytany pan spojrzał na mnie z politowaniem i odpowiedział, że tu wszędzie jest LAS, ale jeśli szukam muzeum Iwaszkiewiczów to najlepiej będzie skręcić w prawo.
Faktycznie, przez całą drogę szliśmy przez las.
Spacer zajął nam dużo czasu, gdyż stanowiliśmy dość specyficzną, nie specjalnie spacerową mieszankę.
Hubert niosący na rękach Michała pałającego wyjątkową niechęcią do jazdy w wózku.
Marysia, która z zasady spacerów nie lubi.
Wreszcie ja, w zaawansowanej ciąży, co chwila robiąca przystanki.
Kiedy strudzeni dowlekliśmy się do bramy otaczającej pałac, okazało się, że jest już zamknięte, a posesji pilnują spuszczone z łańcucha groźne psy. Maniana. Nie pozostało nic innego, jak ruszyć w drogę powrotną.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy po godzinie kluczenia po lesie, skrajnie wykończeni stanęliśmy pod tą samą bramą do pałacu.

Pocieszyliśmy się dopiero pizzą, która miała średnicę stołu i, czego nie spodziewałam się po pizzerii w takim małym miasteczku, była nadzwyczaj smaczna. A na dokładkę znalazłam złoty pierścionek. Trochę za duży.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...