czwartek, 29 kwietnia 2010

Ostatnie prace ogrodowe

Podobno kiedyś arystokratki gdy chciały szybciej urodzić, wieszały firanki. Ja zastosowałam mniej pałacową wersję i zamiast wieszania firanek postanowiłam pogrzebać w ziemi i pół dnia spędziłam na sadzeniu róż, lawendy i czegoś, co wygląda jak wrzosiec, ale rzekomo wrzoścem nie jest, bo po pierwsze wrzoście o tej porze roku nie kwitną, a po drugie nie mają iglastych gałązek.
Jednak nie urodziłam.
A potem zadzwoniła ciocia Danka z wiadomością, że szpital na Karowej przeżywa oblężenie, osiem pacjentek leży na korytarzu i w związku z tym, żebym jeszcze się z tym porodem wstrzymała.
No to się wstrzymuję. Chociaż nikt, a najbardziej Hubert, nie może uwierzyć, że nie mam absolutnie żadnego wpływu, na to, kiedy "to" nastąpi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...