środa, 3 marca 2010

Plagi egipskie

Jeszcze niedawno Michał walczył się z ospą, a teraz właśnie uporał się ze szkarlatyną - chorobą, która kojarzy mi się z wsadzoną do piekarnika Rozalką. Podobno przed wojną śmiertelność dzieci chorych na szkarlatynę wynosiła 25%! Objawy Michał miał podręcznikowe - gorączka, wysypka, która wg Wikipedii wygląda “jakby ktoś pokaleczył skórę uderzając w nią szczotką”, ale która wg mnie bardziej wygląda jakby ktoś został oblany pomidorową przez sitko. Obłożone gardło. Trójkąt Fiłatowa.
Niby już nie chorujemy, ale jeszcze musimy odsiedzieć swoje w domu, więc czytamy, budujemy wieżę i strzelamy z wargi robiąc "buble-buble". Ale na to wszystko mamy mało czasu, bo Michał wciąż załatwia interesy przez telefon. Z gestykulacji i tonu gaworzenia można śmiało przypuszczać, że ściąga z Niemiec samochody na lawetach.




2 komentarze:

  1. to co następne? odra? świnka? chociaz bardziej w klimatach wiosny byłaby różyczka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak do tej pory za każdym razem jest bardziej egzotycznie, więc mam nadzieję, że nie dżuma ani tyfus.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...