poniedziałek, 15 lutego 2010

Niewalentynkowy bal karnawałowy

Wygląda na to, że my z Michałem w mającym się właśnie ku końcowi karnawale wciąż tylko balujemy i popuszczamy pasa. Nic bardziej mylnego – o ile jeszcze ja popuszczam pasa z zupełnie innych powodów – o tyle Michał był w ostatnim czasie tylko na jednym jedynym balu, na którym były dzieci.









Nareszcie „kot!” znaczy „kot”, a nie pies, czy królik. Po naszym wyjściu kot musiał być na skraju fizycznego wyczerpania gdyż został przegoniony dookoła mieszkania jakieś dwieście razy i nie pomogło mu nawet chowanie się za firankami.





Świnka Peppa sprawia wrażenie przemiłego i absolutnie niegroźnego zwierzątka, ale i ona potrafi wyprowadzić z równowagi bardziej wrażliwe natury. Jak widać na zdjęciu – Olga z przerażeniem odwraca wzrok.
Bo chyba nie dlatego, że Michał zrzucił komputer na podłogę i właśnie zabiera się do ponownego zrzutu.




Czułe pożegnania.
Michał iście gospodarskim gestem i z miną wyrażającą coś w rodzaju „Miło się z tobą piło, stary. Z bidonu. Musimy to wkrótce powtórzyć.” żegnał wychodzących gości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...