piątek, 1 stycznia 2010

Noworoczny spacer i mandarynkowe lampiony


Mieliśmy wyruszyć rano, a wygrzebaliśmy się po południu i dopadł nas zmierzch. Myślałam, że Michał będzie robił orła na śniegu i asystował przy lepieniu bałwana, tymczasem okazało się, że dziecko nie jest w stanie się poruszać w sztywnym, krępującym ruchy kombinezonie. Ale i tak było fajnie. A po powrocie grzaliśmy się imbirowo-pomarańczową herbatą przy mandarynkowych lampionach.
Postanowień noworocznych nikt nie robił, chociaż nalegałam, żeby Hubert postanowił nie rzucać więcej w tym roku snieżkami w obiektyw.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...