wtorek, 26 stycznia 2010

Domowe centrum rozrywki

Na zewnątrz minus osiemnaście, jak widać walka z globalnym ocieple- niem nie poszła na marne, ale ze spacerów nici i zostaliśmy zmuszeni do stworzenia sobie centrum rozrywki w domu. Wobec tego wybraliśmy się radośnie do sklepu z zabawkami, niestety bardzo szybko okazało się, że zabawki mają cieszyć nie mnie, tylko czternastomiesięcznego chłopca, musiałam więc poskromić swój apetyt na skandynawskie ręcznie szyte renifery, a także zrezygnować z rojeń o puchatych misiach i prostych drewnianych klockach.
Ostatecznie stanęło na basenie z piłeczkami, gąsienicy na biegunach i klockach drewnianych, ale kolorowych.
Strzałem w dziesiątkę okazał się basen, z którego Michał nie wychodzi, a który po nadmuchaniu i wypełnieniu piłkami został przyjęty wrzaskami i pełnym aprobaty popiskiwaniem.
A kiedy wszyscy poszli spać sama dałam nura w piłeczki i muszę przyznać, że już dawno nie czułam się tak zrelaksowana.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...