sobota, 28 listopada 2009

Pierwsze sushi



Michał, z wrodzoną sobie ciekawością i zapałem zabrał się do pałaszowania dziecięcego zestawu maków. Początkowo nie zachwycił się ich smakiem i trochę się krzywił, ale z czasem przekonał się do nich, zwłaszcza kiedy tata karmił pałeczkami.


Jednak nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że pałeczki znacznie lepiej niż do jedzenia, nadają się do stukania w stół.


Buty utrzymały się na nogach mniej więcej kwadrans. Ale tylko podczas siedzenia, bo kiedy Michał ruszył w trasę pomiędzy stolikami i drzewami dawnej mokotowskiej palmiarni to buty pogubił.


Stare Miasto

Na sobotni spacer po Starówce pomiędzy straganami Jarmarku Bożonarodzeniowego wybrało się pół Warszawy. Ponieważ nie było gdzie szpilki wcisnąć, udaliśmy się na kawę do Coffee Heaven na rogu Miodowej i Krakowskiego Przedmieścia. Niestety właśnie tam było to drugie pół Warszawy. Kolejka po kawę okazała się na godzinę stania, wszystkiemu winny rozkapryszony pan przed nami, którego lista życzeń specjalnych nie miała końca, pan bowiem najwyraźniej nie dawał się zadowolić byle czym i, o ile dobrze zapamiętałam, życzył sobie kawę z podwójnym espresso, na połowie syropu, z pianą na dwa palce, wstrząśniętą nie mieszaną, z kozim serem i w brokatowym kubku.













Po krótkim spacerze w wózkach wszystkie dzieci zaprotestowały, wobec czego przez dalszą część dnia taszczyliśmy je na rękach.




Ponieważ było chłodno, a Michał konsekwentnie odmawia noszenia butów, na skarpetki założyliśmy mu jeszcze rękawiczki. Wyglądał jak małpka z chwytnymi stopami i przeciwstawnymi dużymi palcami.






Za tydzień może wybierzemy się do Łazienek, żeby po królewsku obfotografować się w gondoli i z pawiami.

środa, 25 listopada 2009

Światowy dzień pluszowego misia

Miś polarny przywieziony z Krynicy Morskiej od początku jest przez Michała traktowany na specjalnych zasadach. Jest czymś pomiędzy zabawką, a człowiekiem. Podobnie jak mama i tata, miś regularnie jest przez Michała tarmoszony i gryziony michałowymi zębiskami w nos. Żaden inny miś, a Michał posiada jeszcze co najmniej dwa, nie dostępuje tych zaszczytów.




sobota, 21 listopada 2009

piątek, 20 listopada 2009

Urodziny Michała


Michał skończył rok, chyba najwyższy czas na podsumowania. Waga: 10 kg; wzrost: 76 cm; zęby: 4; włosy: są, w kolorze blond, ale jest ich zdecydowanie mniej niż w japońskim obrazie Kwaidan; oczy: początkowo były granatowe, później przeszły w szare, następnie w brązowo-zielone z szarą obwódką, aby ostatecznie stać się brązowymi i to już jest chyba kolor ostateczny.



Ulubione zabawy:



- wymuszanie noszenia na rękach, czyli obejmowanie nóg wymuszanego i ściskanie w stopniu uniemożliwiającym poruszanie się, jedyną metodą uwolnienia się od intruza jest wzięcie go na ręce. Najpierw wymuszanie noszenia, a następnie wskazywanie palcem pożądanego kierunku podróży, przy czym celem podróży jest np. wiszący zegar, który można zrzucić, a potem jest śmiesznie, bo ja rzucam obelgami poddając w wątpliwość sens macierzyństwa i własnej egzystencji, a Hubert się miota i przez pół nocy próbuje naprawić zegar;



- wybebeszanie szuflad oraz regałów z książkami. Zdaniem Michała świat jest nieuporządkowany, źle urządzony i przedmioty nie leżą w nim na właściwych miejscach. Tylko Michał potrafi przywrócić w nim harmonię i położyć rzeczy tam, gdzie powinny być, czyli na podłodze;



- wysypywanie ziemi z doniczek. Ta wyśmienita skądinąd zabawa niestety została uniemożliwiona, bo kwiatki wylądowały na klatce schodowej;



- kręcenie czymkolwiek – kółkami samochodów, wiatrakami. Zauważalna jest niezwykła fascynacja ruchem obrotowym;



- wciskanie wszelkich przycisków, ze szczególnym uwzględnieniem sprzętu grającego, telefonów oraz nagłe acz zdecydowane wyłączanie komputera w najmniej oczekiwanym momencie, przeważnie wtedy, kiedy coś się akurat ładuje i operacja ma się właśnie ku końcowi;



- wreszcie oglądanie Teletubisiów. Dla Michała Teletubisie są tym, czym dla innych obrazy Bergmana – utworem trudnym, wieloznacznym i symbolicznym.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...