piątek, 25 grudnia 2009

Świątecznie

Wczoraj pierwszy raz prowadziłam z Michałem na pokładzie. Pojechaliśmy po choinkę. Wybraliśmy wspaniały wysoki i gęsty okaz i w wyśmienitych humorach spróbowaliśmy go upchnąć w bagażniku. Niestety okazało się, że z powodu kratki oddzielającej bagażnik, choinka w żaden sposób się tam nie zmieści w związku z czym Hubert został zmuszony wziąć gigantyczne drzewo pod pachę i nie zważając na drgającą powiekę przytaszczyć je pieszo do domu.

Choinka wzbudziła zachwyt. Początkowo Michał zachowywał wobec niej bezpieczny dystans, który jednak szybko się zmniejszał i już po kilku chwilach bombki, które jeszcze przed chwilą zdobiły dolne gałęzie znalazły się na podłodze.

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...