niedziela, 20 grudnia 2009

Śledzik u Oldżi

To już drugi śledzik w tym roku, na którym nie było śledzia. To jak celebrowanie święta Beaujolais Nouveau przy koniaku. Była za to beza, którą obowiązkowo jedliśmy łyżeczkami, ale i tak nie dałoby się inaczej, bo była to beza miękka, o konsystencji niestyropianowej. Były też pierniczki w dużych ilościach, Michał jadł je bez opamiętania, co widać na zdjęciach, więc jeśli jutro pojawi się wysypka, to nie znaczy, że drugi raz w tym miesiącu choruje na ospę i nie zamierzam malować na drzwiach białego krzyża na znak epidemii.











Były figle i bieg dookoła telewizora, bo Michał nie mógł zrozumieć, gdzie się podziała reszta tych ludzi, których twarze widać na ekranie.





A to prezent od cioci Rydel – pluszowa panda, idealna do noszenia na barana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...